*...czyli o tym i owym, o czym piszę, gdy Wen na mnie poleci... o filmach, o życiu, podróżach, o pierdołach, bo, że Życie jest piękne . *
Blog > Komentarze do wpisu
Ból zęba...

Ostatnio napisałam, iż ząb mnie bolał, ale lekarz zębisty kompletnie mi się nie spodobał i wziązku z czym nie podjęłam z nim współpracy. Osobiście uważam, że idąc do lekarza, zwłaszcza prywatnie, to nasza relacja jest na zasadzie klient- konsument - "Płacę, więc wymagam. "Klient nasz pan." więc zainterowanie, tym który ma u ciebie zostawić kase mile wskazane. Panu dentyście dałam kosza na jego własne życzenie i pojechałam do domu. Ale w nocy...

W nocy ząb mnie bolał tak, że nie mogłam spać - całą noc kurowałam się jakimś żelem stomatologicznym, zimną wodą, goździkami, Naproxenem itd. A nawet już nad ranem pomyślałam, aby przykładać sobie do twarzy wkład do lodówki turystycznej. W takim stanie dałabym sobie grzebać w knapach mych nawet studentowi pierwszego roku stomatologii, jeśli byłaby nadzieja na koniec tortur.

A ból zęba jest taki, że powala całego. Jakkolwiek dziwnie do zabrzmi, to miałam wrażenie, że boli mnie wszytsko, włącznie ze stopami. Jak zabolało mnie mocniej to czułam, że mi noga drętwieje albo pod koniec nocy wkurzały mnie ostrzejsze dźwięki czy światło.

Ale w teorii ból zęba jest piękny... Nie wiem dokładnie jak działa, ale na pewno jak każde biologiczne działanie jest piękny. Jakieś substancje reagują na mój ząb, co nerw przekazuje mózgowi, a ten interpretuje to jako "beee" i mówi, że mnie boli. Co ciekawe to mózg decyduje o tym, że ten bodziec to ból, równie dobrze, gdyby ktoś mi "wmówił", że to przyjemność tak też bym zaczęła to odczuwać, gdyż mój mózg by tak stwierdził.

Nad ranem w godzinach, które stały się przyzwoitsze pojechałam z mamą na poszukiwanie dentysty. Godzina przyzwoita to tak koło 8:30. Dentyste znalazłam, ale był wolny dopiero koło 11. Poszłam wręcz z mamą do fryzjera(!). Nigdy nie umiem powiedzieć, jak chcę być obcięta, tym bardziej w takim stanie - wyszło nie tak źle w sumie, ale cały czas piłam wodę. Gdy wyszłyśmy od rzeźnika (nie lubię fryzjera - mam lęk przed nożyczkami blisko oczu) godzina ulgi była już całkiem blisko. Przed wejściem do gabinetu musiałam wypełnić ankietę dotyczącą mojego zdrowia. Ankieta gorsza niż ta przy oddawaniu krwi. Były pytania o różnorakie choroby, ale i też takie w stylu "Czy boję się denstysty?" lub "Czy miałam kiedykolwiek złe doświadczenia w leczeniu zębów"? Dentysty się nie boję, nawet lubię mieć leczone ząbki. Lubię ten zapach gabinetu :) Przy drugim pytaniu zaznaczyłam "TAK" pomyślałam, że jak zaznaczę "TAK" to się trochę bardziej denstysta postara, abym wyszła na pewno z dobrymi wspomnieniami i z nimi też kiedyś powróciła w te zaszczytne progi. Wrócę tak czy siak - leczenie kanałowe  i to na początku, potem będzie tylko ciekawiej - implant. Drożej też będzie :) Narazie zostawiłam stówkę... Stomatolog był spoko, odpowiadał na pytania przeze mnie zadane, nawet trochę zbyt dobitnie, jakby chciał mieć pewność, że taka debilna istota jak ja zrozumie co do niej się mówi. Byłam w każdym razie zaskoczona pozytywnie... Dostałam znieczulenie nawet 2x i po wyjściu z gabinetu miałam śmiechówkę, bo uśmiechałam się niesymetrycznie. Prawa strona unosiła się do góry jak należy, lewa mimo mojej szczerej chęci pozostawała z miejscu. Naprawdę śmiechowo to wyglądało. Gorzej z żarełkiem, mogłam przełykać tylko prawą stroną, na niej też tylko czułam smak. Dość dziwne uczucie.  

Wróciłam do domu padnięta, położyłam się spać o 14:00 w sobotę, a wstałam o 6:00 w niedzielę... I to wyspana :D I wstałam z własnej i nie przymuszonej woli. Nawet bym jeszcze dłużej popikała sobie, ale postanowiłam, że muszę się zorientować, który dzień :D Pamiętam jeszcze, że koło 18:00 mama mnie budziła, a  ja nie miałam zamiaru opuszczać swego gniazdka... Kurcze przespalam 2 dzienne etaty.

Chciałam się podzielić przygodą weekendu :)

Pozdro

niedziela, 29 listopada 2009, jocisko
Komentarze
2009/12/01 21:23:27
Jak boli trzeba rwać, Tylko pamiętaj, nie wyrywaj wszystkich. Chociaż dwa tzreba zostawić na protezę...

Się śmiej, to ważna wskazówka :)

Pozdrawiam.
-
2009/12/06 22:11:11
:)
-
2009/12/07 00:04:38
Oooo żyjesz.. w sumie o minute spóźniłem się. Wszytskiego naj z okazji święta "prezenta"

Pozdrawiam.
-
2009/12/07 17:43:32
Żyję :D

Nawet notkę miałam napisaną, ale wstrzymuję się z publikacją :)
-
2009/12/07 20:10:06
Nie bądź skromna, dawaj. Ja w sumie swoją 10 minut temu opublikowałem, to i Ty możesz!


Na liczniku:
Litrów - 0,9l
Kilometrów - 633km

statystyka