|
*...czyli o tym i owym, o czym piszę, gdy Wen na mnie poleci... o filmach, o życiu, podróżach, o pierdołach, bo, że Życie jest piękne . *
Blog > Komentarze do wpisu
O piłce nożnej :)
Dzisiaj krótka, szybka notka na jeden z moich ulubionych tematów. Piłka nożna, to piękny sport, kto tego nie zrozumie, nigdy nie zrozumie pilki nożnej. Kto nie zna mnie, nigdy nie zrozumie też, że piłką nożną może się interesować kobieta. Co więcej może to uwielbiać bardziej niż niejeden facet. Chyba, że zna inne piłkarskie maniaczki podobne do mnie :) A piłkarską maniaczką jestem, bo mam tendecję do płakania na meczach. Inne sporty też lubię, kibicuję wszystkiemu, co biało-czerwone. Ale piłce w szczególności, no i może Kubicy w F1, chociaż on sam np w wywiadach mojej sympatii nie zdobył. Ale biało-czerwony jest. Na codzień kibicuję sobie Lechowi Poznań, głównie dlatego, że mieszkam w Pyrlandii. Pewnie, gdybym się przeprowadziła kibicowałabym jakiś innym kopaczom, ale Lechowi w piewszej kolejności. To na pewno. Jest coś, czego w piłce jednak nie lubię. A mianowicie dzielenia klubów na przyjacielskie bądź wrogie. Ja nie mam nic do innych drużyn polskich, które teoretycznie są zwaśnione z Lechem. Dla mnie każdy klub niech sobie jest, jak gra w Pucharach jako, że jest biało-czerwony, też mu kibicuję. Każdy też ma prawo kibicować komu chce i kropka. Nie lubię bardzo, gdy wejdę na jakieś forum, gdzie się zabłąka jakiś kibic przeciwnej drużyny i zaczyna się nagonka na takiego osobnika. Brzydzę się tym. Brzydzę się też antyfutbolem, graniem na czas, udawaniem urazu, aby ukraść trochę czasu, byle do gwizdka. Albo graniem na półgwizdka w drugi spotkaniu dwumeczu, kiedy to poprzednio dana drużyna wygrała dość wysoko. Nie lubię wszelkiego rodzaju przepychanek na boisku (patrz Zidane, moim zdaniem postąpił karygodnie). Za to co lubię... Lubię, gdy taki III-ligowiec pokona Real Madryt w Pucharze Króla. III-ligowiec, którego cały budżet to 1,5 MLN Euro, podczas, gdy Real Kupił Cristiano Ronaldo na ponad 90MLN Euro. Lubię, gdy drużyna przegrywa 4:0, a ostatecznie wygrywa 4:5. Lubię też wyjątkowe sytuacje, gdy np bramkacz dostaje czerwoną karkę w polu karnym, a piłkarz, który go zmienia (nie bramkarz) broni karnego. Lubię też, gdy bramkarz strzela gola, byle nie nam :) Niestety byłam na jedynie na trzech meczach na żywo: Lech - Werder, Wronki, pełen stadion, atmosfera fajna, podobała mi się, chociaż to była trochę szopka dla zagranicy... Skąd wiem? A i jeszcze koło mnie siedział jedyny chyba kibic Werderu, Polak. Werder strzela gola, cały stadion milczy, a on klaszcze. Trochę komiczne, ale cóż ma prawo do tego :) Lech-Wisła, Wronki 2009, stadion niekoniecznie pełen, bilety drogie, ja swoje wygrałam, doping niekoniecznie podobał się, stąd wiem, że to z Werderem to szopka. Lech - Polonia B. ME Wronki 2009. Podobało mi się, bo wejście darmowe, mecz ładny, zainteresowanie małe (okolo 30 osób) i mogłam sobie zaparkować moim bolidem tuż przed wejściem na stadion :) Na trybunach był też kot, gdybym miała aparat, to bym mu zrobiła - kibic pierwsza klasa. Fajna też była taka mała dziewczynka, może 4-letnia, jako jedyna dopingowała, zresztą trochę ją chyba mama podpuściła i potomstwo śpiewało "W górę serca..." Teraz mnie coś bierze, aby sobie pojechać do Wawy na mecz reprezentacji. Bilety tanie, pojechałabym na stopa, możliwe do realizacji. Muszę jeszcze przemyśleć - zdobyć kasę 25zł, ale na ulicy nie leży. Poniżej mecz, gdzie mi sie popłakało przed TV:
Pozdro czwartek, 12 listopada 2009, jocisko
Komentarze
|
|
Choć jak grają nasi, to czuje zastrzyk patriotyzmu i kibicuję :)
Pozdrawiam.