|
*...czyli o tym i owym, o czym piszę, gdy Wen na mnie poleci... o filmach, o życiu, podróżach, o pierdołach, bo, że Życie jest piękne . *
Blog > Komentarze do wpisu
O zaufaniu do lekarza...
Jakiś czas temu czytałam sobie o pewnym lekarzu: "Nachwalić się go nie może też Sylwia, która przez całą ciążę dojeżdżała do niego na wizyty po 100 km. - Doskonały specjalista, właściwy człowiek na właściwym miejscu." Pomyślałam sobie mniej więcej tak: "Ale głupota, ja bym znalazła dobrego lekarza ciut bliżej"... Dzisiaj... Otóż zębisko mnie pobolewa od jakiegoś czasu. Walczyłam na wszystkie domowe i autorskie sposoby:
Po zastosowaniu w/w kuracji w końcu ruszyłam swój zadek i ząbek do dentysty. Nie było mojego ukochanego, więc poszłam do jakiegoś innego osobnika. Najpierw chciałam wiedzieć, co i jak mi się psuje. Zamówiłam więc "przegląd" (20zł). Looknięcie w ząbki trwało może 2min. Diagnoza - bulimy 120zł. Problem w tym, że w ciągu tych 2min ten pan zachowywał się tak grubiańsko, tak w pewien sposób "odpierdalająco", chamsko, czego konsekwecją była moja ewakuacja z tego miejsca (moje pieniążki również zwiały). Pan nie zdobył mojego zaufania (i mojej stówy), chyba nawet nie chciał tego zrobić. A może miał zły dzień, nie wiem... Mało mnie to też obchodzi. Mój zaufany stomatolog ma terminy zajęte do końca roku. Mam jeszcze alternatywe - około 150km od domu. I nie uważam już, że wycieczka do lekarza na drugi koniec województwa to głupota. Jeżeli nie ma innego wyjścia - trudno... Lepiej niech leczy mnie ktoś zaufany - 100km dalej niż "memła" na miejscu :) Nie wszytsko idzie kupić kartą MasterCard... Pozdro PS A ja lubię chodzić do dentysty. Podoba mi się ten zapach, lubię mieć grzebane w ząbkach. Wszyscy się temu dziwią...
piątek, 27 listopada 2009, jocisko
Komentarze
andromeda_mama
2009/11/27 20:33:53
Ja niestety dentyste zostawiłam w rodzinnym mieście i przez jakieś .... 5 lat nie byłam... rezultat: w 8 mcu ciąży MUSIAŁAM iść bo tak mi już napie*ał, że nie dałam rady. Ale nie jestem do faceta przekonana, pomimo, że uprzejmy, a nie n a'odp*ol' jak twój. Generalnie, dobry zwyczaj trzymać się jednego. Ja mam abonament w jednej z warszawskich przychodni i tam za każdym razem do innego gina i to jest porażka.
2009/11/27 20:43:14
Oj do gina to mnie jeszcze nie przywiało :) Ale to też będzie trudny wybór... I rzeczywiście, jeden zaufany i koniec... Dentysta to jeszcze, ale gin...
2009/11/28 09:54:51
A u nas w żartach się mówi ze stomatolog to nie lekarz... :)
Czy jakikolwiek stomatolog zebrał krótki wywiad przez rozpoczęciem znieczulenia? Żaden :) Pozdrawiam. 2009/11/29 09:03:53
Ten u którego byłam wczoraj, gdyż ząb mnie napier.. przez całą noc zebrał wywiad, przed samym znieczuleniem. Przed rentgenem ze 3x byłam posądzana o ciążę:) O okres też pytali. Już nie mówiąc o tym, że przed samym wejściem musiałam wypełnić ankietę o zdrowiu gorszą niż te przy oddaniu krwi - dłuższą, z pytaniami również w stylu "Czy boję się dentysty?" "Czy mam złe wspomnienia z leczeniem zębów?". I jeszcze pytania czy ząb reaguje na zimno, ciepło, na jedzenie, czy budzę się w nocy, bo mnie boli ząb - to też przed grzebaniem. A przy znieczuleniu, to też co chwile pan pytał, czy nie robi mi się słabo itd...
2009/11/29 09:58:25
O proszę, to nie częste..
Ale i tak twierdzę że stomatolog to nie lekarz :) (poza drobnymi wyjątkami, naprawdę drobnymi) Pozdrawiam.
Gość: Inspektor Lesny, c-b1e8e355.014-8-73746f44.cust.bredbandsbolaget.se
2009/11/29 18:55:02
Ja tam dentysta nie jestem.
Ale mam takie hobby... Mam narzedzia, no, i rozne takie... Chetnie, bardzo chetnie popatrze na zabka... Zabek, to w koncu nie watroba... Wiec..? |
|